Region północno-wschodni Indii

Region północno-wschodni jest najbardziej zróżnicowanym, a zarazem najrzadziej odwiedzanym przez turystów zakątkiem Indii. Przed 1947 r., zanim kraj odzyskał niepodległość, nosił nazwę prowincji Asam, którą następnie podzielono na pięć stanów i dwa terytoria związkowe: Mizoram oraz Arunaćal Pradeś.

Region ten pod wieloma względami różni się od pozostałego obszaru Indii. Zamieszkuje go wiele plemion, z których prawie każde mówi własnym językiem lub dialektem. W samym tylko Arunaćal Prade-śu występuje aż 50 języków. Ludność ma cechy wspólne z plemionami górskimi zamieszkującymi obszar od wschodnich krańców Himalajów przez Birmę i Tajlandię aż do Laosu. Osiedlali się tutaj chrześcijanie, szczególnie na trudno dostępnych terenach zamieszkanych przede wszystkim przez plemiona górskie.

Region północno-wschodni od dawna znajduje się w centrum uwagi rządu indyjskiego, dlatego nie tak łatwo uzyskać pozwolenie na przyjazd. Po pierwsze, przez te ziemie przebiega linia graniczna Indii z Bhutanem, Chinami, Birmą i Bangladeszem. Po drugie, nie jest łatwo tam dojechać -jedyną drogą łączącą region z resztą kraju jest wąski korytarz siligurski, podczas gdy jeszcze przed 1947 r. można tam było dostać się przez tereny należące dziś do Bangladeszu. Obecnie trzeba udać się na północ, a następnie skręcić na wschód, podróżując dalej koleją wąskotorową. Choć ostatnimi czasy stan dróg w regionie znacznie się poprawił, w porównaniu z innymi stanami wciąż jest ich za mało.

Jeszcze na początku lat 80. uzyskanie zezwolenia na pobyt w Asamie czy Meghalaji (Maghalai) nie stanowiło problemu, zwłaszcza gdy ktoś wybierał się tam w celach turystycznych, natomiast pozostałe stany były w zasadzie niedostępne, bez względu na cel odwiedzin. Wpuszczano tylko turystów, którzy posiadali wpływowych przyjaciół, lecz nawet wówczas każdy ich ruch był śledzony.

W połowie lat 80. sytuacja na tym obszarze znacznie się pogorszyła. Tu i ówdzie wybuchały pojedyncze strajki i zamieszki, które wkrótce przerodziły się w terror, z towarzyszącymi mu częstymi aktami brutalnej przemocy. Doprowadziło to do całkowitego zamknięcia granic tych stanów dla odwiedzających. Istnieje wiele przyczyn wyjaśniających niestabilną sytuację polityczną w regionie. Jedną z nich jest powszechne niezadowolenie obywateli, którzy uważają, że rząd centralny zupełnie zaniedbuje tę część kraju, szczególnie w zakresie transportu oraz infrastruktury. Niechęć ta pogłębiała się wraz ze wzrostem cen ropy, której najbogatsze złoża w Indiach znajdują się właśnie na terenie Asa-mu. Niestety, fundusze uzyskane ze sprzedaży nie wspomagały rozwoju przemysłu w tym stanie, a jego mieszkańcy nadal utrzymują się głównie z rolnictwa.

Jednak nie tylko zaniedbania były główną przyczyną wybuchu strajków i zamieszek. Najpoważniejszym problemem okazał się masowy napływ uchodźców z Bangladeszu, których do imigracji zmusiły represje, zacofanie gospodarcze oraz przeludnienie w ich własnym kraju. Przybyło ich tutaj tak wielu, iż obawiano się, że wkrótce przewyższą liczebnie rdzennych mieszkańców regionu, którzy zaczęli domagać się natychmiastowej repatriacji przybyszów. Okazało się to prawie niemożliwe, gdyż „obcy” posiadali ważne dokumenty, tak że trudno było określić, czy przybyli niedawno, czy też zamieszkiwali te ziemie, prawnie lub nie, od pokoleń.

Brak odzewu ze strony rządu centralnego okazał się tragiczny w skutkach. W 1983 r. w regionie rozpoczęły się prześladowania i masakry cudzoziemców, których ciała wrzucano do rzek zasilających Ganges i Brahmaputrę. W prasie pojawiły się wstrząsające zdjęcia i reportaże, jednak wkrótce przyćmiły je wydarzenia, jakie wstrząsnęły Pendżabem. Choć rzezie ustały, sytuacja wciąż była napięta.

Niedługo potem powołano do życia Zjednoczony Front Wyzwolenia Asamu (UFLA), który wezwał do walki zbrojnej o niepodległość dla stanu. Jego militarne skrzydło początkowo zdobyło przewagę nad armią indyjską, przez wiele lat skutecznie prowadząc walkę partyzancką w gęstej dżungli i na terenie Bangladeszu. W końcu rząd indyjski, który nie godził się z utratą prowincji, podjął zdecydowane kroki, przeprowadzając serię operacji zmierzających do ostatecznego pokonania rebeliantów. Ostatnia z nich, która odbyła się w 1991 r., nosiła kryptonim „Operacja Nosorożec”. Po pokonaniu oddziałów partyzanckich, których przywódcy zmuszeni byli ukryć się w Bangladeszu, gubernator stanu Sajkja, przystał na dialog z rebelianatami pod warunkiem, iż zgodzą się na zawieszenie broni i zakończą działania wojenne.

Rozmowy odbyły się w Gauhati (Guwahati), lecz już wkrótce okazało się, że nie wszyscy przywódcy ULFA godzili się na pokojowe rozwiązanie problemu. Przeciwnicy zaprzestania walki odmówili swego udziału w rokowaniach, publicznie potępiając tych spośród swych towarzyszy, którzy zdecydowali się na dialog. Zawieszenie broni traktowano jedynie jako chwilową przerwę na przegrupowanie sił i przygotowanie do kontynuowania wojny. W chwili obecnej negocjacje znajdują się w martwym punkcie, a sytuacja wciąż pozostaje napięta.

Oprócz konfilktu z Asamem rząd indyjski musiał dodatkowo stawić czoło politycznej i militarnej agitacji, jaką zaczęto przeprowadzać w Nadze oraz Manipurze, kiedy wydawało się, że sytuacja w tych dwóch stanach jest już ustabilizowana. Naga nastręczała trudności już od chwili uzyskania przez kraj niepodległości, tak że ostatecznie w 1991 r. rozwiązano lokalny rząd i poddano stan pod bezpośrednią kontrolę prezydenta. Obywatele Manipuru byli o mniej wymagający, gdyż żądali jedynie, by ich język został uznany w konstytucji indyjskiej jako jeden z oficjalnych języków w państwie.

Stany graniczące z Birmą również borykały się z poważnymi problemami, zwłaszcza po 1991 r., kiedy armia birmańska rozpoczęła masowe prześladowania muzułmanów zamieszkujących północną-za-chodnią część kraju. W rezultacie granicę birmańsko-indyjską przekroczyły dziesiątki tysięcy uciekinierów, którzy osiedlali się w Mizoramie, Manipurze i Nadze. Rząd indyjski nie nadążał z zapewnieniem schronienia i żywności tym ludziom, nie zamierzającym powrócić do swego kraju, nawet pomimo zawartego w 1992 r. układu pomiędzy Indiami a Birmą, który gwarantuje bezpieczny powrót. Większość uchodźców nadal nie ufa rządowi swej ojczyzny, obawiając się nowych prześladowań.

Biorąc pod uwagę niestabilną sytuację polityczną i zamieszki w regionie północno-wschodnim, nic dziwnego, iż rząd indyjski niechętnie pozwala turystom odwiedzać te tereny. Inaczej uważają natomiast rządy stanowe, którym bardzo zależy na zniesieniu zakazów ograniczających ruch turystyczny.

Zezwolenia na pobyt

Teoretycznie każdy turysta może starać się o przyznanie mu zezwolenia na pobyt na terenach o ograniczonym ruchu turytycznym (Restricted Area Permits), czyli w Asamie, Maghalaji (Maghalaya), Manipurze i Tripurze. Od obywateli Indii wymaga się zezwolenia na wjazd do Arunaćal Pradeśu, Nagi i Manipuru, co znaczy, że te stany są właściwie niedostępne dla obcokrajowców. W praktyce uzyskanie takiego dokumentu poprzedza długa i skomplikowana procedura, zniechęcająca turystów, którzy szybko rezygnują ze zwiedzania regionu. Być może, obecne restrykcje już nieco złagodzono, dlatego bezpośrednio po przybyciu do Indii należy zasięgnąć informacji na ten temat.

Wydawane obecnie dokumenty zezwalają na 10-dniowy pobyt w każdym ze stanów północno-wschodnich. Trzeba pamiętać, że na pobyt w każdym z nich wymagane jest oddzielne zezwolenie! Ponieważ turyści mogą tylko dostać się samolotem do Gauhati (Asam), nie warto starać się np. o pozwolenie na zwiedzanie Meghalaji, jeśli nie uzyskało się zgody na pobyt w Asamie. Jest to najlepszy przykład skomplikowanej i niezrozumiałej dla nikogo indyjskiej biurokracji.

Przy odrobinie szczęścia i dużej dozie cierpliwości można postarać się o załatwienie tych „cennych” dokumentów. Wystawiają je wszystkie zagraniczne konsulaty indyjskie, a także Foreigner’s Registration Office (Biuro Rejestracji Obcokrajowców), Hans Bhavan (w pobliżu mostu Tilak), Bahadur Shah, Zafar Marg, New Delhi 110002. Zezwolenia na pobyt w Asamie wydaje Trade Adviser, Government of Assam, Russel St 8, Kalkuta 700071, zaś udający się do Meghalaji powinni zgłosić się do Meghalaya Information Centre w Kalkucie, którego siedziba mieści się obok biura Asamu, Russel St 9. Przedstawicielstwa pozostałych stanów również mają swe biura turystyczne w Kalkucie (adresy znajdują się w rozdziale poświęconym Kalkucie).

Komunikacja

Samolot Samoloty Indian Airlines odlatują z Kalkuty do Gauhati trzy razy dziennie (46 $). Inne loty z Klakuty: Agartali (codziennie, 34 $), Dibrugarh (codziennie, 74 S), Dimapur (dwa razy w tygodniu, 69 $), Imphal (codziennie, 58 $), Dźorhat (Jorhat; trzy razy w tygodniu, 69 $), Silćar (Silchar; codziennie, 52 $) oraz Tezpur (trzy razy w tygodniu, 57 $).

Pociąg Do Gauhati dojeżdżają pociągi z New Dźalpajguri (New Jalpaiguri; Bengal Zachodni) kierujące się się dalej w głąb regionu, jednak turystom wolno przybywać tutaj tylko samolotem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *